Wieczorem w dniu zmartwychwstania, tam gdzie przebywali uczniowie,
choć drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął
pośrodku i rzekł do nich: «Pokój wam!» A to powiedziawszy, pokazał im
ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie, ujrzawszy Pana.
A Jezus znowu rzekł do nich: «Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i
Ja was posyłam». Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im:
«Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone,
a którym zatrzymacie, są im zatrzymane».
Ale Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi,
kiedy przyszedł Jezus. Inni więc uczniowie mówili do niego: «Widzieliśmy
Pana!»
Ale on rzekł do nich: «Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu
gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i ręki mojej nie włożę
w bok Jego, nie uwierzę».
A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz domu i
Tomasz z nimi, Jezus przyszedł, choć drzwi były zamknięte, stanął
pośrodku i rzekł: «Pokój wam!» Następnie rzekł do Tomasza: «Podnieś
tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż w mój bok, i
nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym».
Tomasz w odpowiedzi rzekł do Niego: «Pan mój i Bóg mój!»
Powiedział mu Jezus: «Uwierzyłeś dlatego, że Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli».
I wiele innych znaków, których nie zapisano w tej księdze, uczynił
Jezus wobec uczniów. Te zaś zapisano, abyście wierzyli, że Jezus jest
Mesjaszem, Synem Bożym, i abyście wierząc, mieli życie w imię Jego.
Msza Święta transmisja na żywo o godz. 9:30 i 11:00
W Niedzielę Palmową przeprowadzana
zostanie spowiedź ogólna dla dorosłych.
Wielki Czwartek
Msza Wieczerzy Pańskiej – transmisja na żywo o godz. 18:00.
Wielki Piątek
Liturgia dnia o godz. 18:00.
W adoracji Krzyża, cześć Krzyżowi zostanie
oddana poprzez przyklęknięcie bez kontaktu bezpośredniego. Przeniesienie
Najświętszego Sakramentu do Grobu Pańskiego.
Wielka Sobota
Liturgia dnia – transmisja na żywo o godz. 18:00.
Liturgia rozpocznie się od symbolicznego
zapalenia Paschału. W liturgii chrzcielnej zostanie zachowane jedynie
odnowienie przyrzeczeń chrzcielnych bez pokropienia. Woda święcona dostępna
będzie dla wiernych po ustaniu epidemii.
UWAGA!!!
Nie będzie poświęcenia pokarmów. W tym roku
tzw. „święconka” będzie miała charakter liturgii domowej. Przed
śniadaniem wielkanocnym błogosławieństwo pokarmów wypowiada ojciec, matka lub
inna osoba dorosła.
Ojciec rodziny lub
przewodniczący zapala świecę umieszczoną na stole i mówi: Chrystus
zmartwychwstał. Alleluja.
Wszyscy odpowiadają: Prawdziwie
zmartwychwstał. Alleluja.
Następnie ktoś z uczestników odczytuje tekst
Pisma Świętego.
„Zawsze się radujcie. Bracia i siostry, posłuchajcie słów świętego
Pawła Apostoła do Tesaloniczan. Zawsze się radujcie, nieustannie się
módlcie. W Każdym położeniu dziękujcie, taka jest bowiem wola Boża w Jezusie
Chrystusie względem was.” (1 Tes 5,
16-18)
Po odczytaniu tekstu przewodniczący
mówi:
Módlmy się. Z radością wysławiamy Ciebie, Panie Jezu Chryste, który po
swoim zmartwychwstaniu ukazałeś się uczniom przy łamaniu chleba. Bądź z nami,
kiedy z wdzięcznością spożywać będziemy te dary, i jak dzisiaj w braciach
przyjmujemy Ciebie w gościnę, przyjmij nas jako biesiadników w Twoim
królestwie. Który żyjesz i królujesz na wieki wieków.
Wszyscy: Amen.
Wielkanoc
Msza Święta Rezurekcyjna – transmisja na żywo o godz. 9:30, oraz Msza Święta o godz. 11:00
Poniedziałek Wielkanocny
Msza św. – transmisja na żywo o godz. 9:30 i 11:00.
Był pewien chory, Łazarz z Betanii, ze wsi Marii i jej siostry,
Marty. Maria zaś była tą, która namaściła Pana olejkiem i włosami swoimi
otarła Jego nogi. Jej to brat, Łazarz, chorował. Siostry zatem posłały
do Niego wiadomość: «Panie, oto choruje ten, którego Ty kochasz». Jezus,
usłyszawszy to, rzekł: «Choroba ta nie zmierza ku śmierci, ale ku
chwale Bożej, aby dzięki niej Syn Boży został otoczony chwałą».
A Jezus miłował Martę i jej siostrę, i Łazarza.
Gdy posłyszał o jego chorobie, pozostał przez dwa dni tam, gdzie
przebywał. Dopiero potem powiedział do swoich uczniów: «Chodźmy znów do
Judei».
Rzekli do Niego uczniowie: «Rabbi, dopiero co Żydzi usiłowali Cię ukamienować i znów tam idziesz?»
Jezus im odpowiedział: «Czyż dzień nie liczy dwunastu godzin? Jeśli
ktoś chodzi za dnia, nie potyka się, ponieważ widzi światło tego świata.
Jeżeli jednak ktoś chodzi w nocy, potknie się, ponieważ brak mu
światła».
To powiedział, a następnie rzekł do nich: «Łazarz, przyjaciel nasz, zasnął, lecz idę go obudzić».
Uczniowie rzekli do Niego: «Panie, jeżeli zasnął, to wyzdrowieje».
Jezus jednak mówił o jego śmierci, a im się wydawało, że mówi o
zwyczajnym śnie.
Wtedy Jezus powiedział im otwarcie: «Łazarz umarł, ale raduję się, że
Mnie tam nie było, ze względu na was, abyście uwierzyli. Lecz chodźmy
do niego».
A Tomasz, zwany Didymos, rzekł do współuczniów: «Chodźmy także i my, aby razem z Nim umrzeć».
Kiedy Jezus tam przybył, zastał Łazarza już od czterech dni
spoczywającego w grobie. A Betania była oddalona od Jerozolimy około
piętnastu stadiów. I wielu Żydów przybyło przedtem do Marty i Marii, aby
je pocieszyć po utracie brata.
Kiedy więc Marta dowiedziała się, że Jezus nadchodzi, wyszła Mu na
spotkanie. Maria zaś siedziała w domu. Marta więc rzekła do Jezusa:
«Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł. Lecz i teraz wiem, że Bóg
da Ci wszystko, o cokolwiek byś prosił Boga».
Rzekł do niej Jezus: «Brat twój zmartwychwstanie».
Marta Mu odrzekła: «Wiem, że powstanie z martwych w czasie zmartwychwstania w dniu ostatecznym».
Powiedział do niej Jezus: «Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto
we Mnie wierzy, to choćby umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy
we Mnie, nie umrze na wieki. Wierzysz w to?»
Odpowiedziała Mu: «Tak, Panie! Ja mocno wierzę, że Ty jesteś Mesjasz, Syn Boży, który miał przyjść na świat».
Gdy to powiedziała, odeszła i przywołała ukradkiem swoją siostrę,
mówiąc: «Nauczyciel tu jest i woła cię». Skoro zaś tamta to usłyszała,
wstała szybko i udała się do Niego. Jezus zaś nie przybył jeszcze do
wsi, lecz był wciąż w tym miejscu, gdzie Marta wyszła Mu na spotkanie.
Żydzi, którzy byli z nią w domu i pocieszali ją, widząc, że Maria szybko
wstała i wyszła, udali się za nią, przekonani, że idzie do grobu, aby
tam płakać.
A gdy Maria przyszła na miejsce, gdzie był Jezus, ujrzawszy Go, padła
Mu do nóg i rzekła do Niego: «Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie
umarł».
Gdy więc Jezus zobaczył ją płaczącą i płaczących Żydów, którzy razem z
nią przyszli, wzruszył się w duchu, rozrzewnił i zapytał: «Gdzie go
położyliście?»
Odpowiedzieli Mu: «Panie, chodź i zobacz!» Jezus zapłakał. Żydzi więc
mówili: «Oto jak go miłował!» Niektórzy zaś z nich powiedzieli: «Czy
Ten, który otworzył oczy niewidomemu, nie mógł sprawić, by on nie
umarł?»
A Jezus, ponownie okazując głębokie wzruszenie, przyszedł do grobu. Była to pieczara, a na niej spoczywał kamień.
Jezus powiedział: «Usuńcie kamień!»
Siostra zmarłego, Marta, rzekła do Niego: «Panie, już cuchnie. Leży bowiem od czterech dni w grobie».
Jezus rzekł do niej: «Czyż nie powiedziałem ci, że jeśli uwierzysz, ujrzysz chwałę Bożą?»
Usunięto więc kamień. Jezus wzniósł oczy do góry i rzekł: «Ojcze,
dziękuję Ci, że Mnie wysłuchałeś. Ja wiedziałem, że Mnie zawsze
wysłuchujesz. Ale ze względu na otaczający Mnie tłum to powiedziałem,
aby uwierzyli, że Ty Mnie posłałeś». To powiedziawszy, zawołał donośnym
głosem: «Łazarzu, wyjdź na zewnątrz!» I wyszedł zmarły, mając nogi i
ręce przewiązane opaskami, a twarz jego była owinięta chustą. Rzekł do
nich Jezus: «Rozwiążcie go i pozwólcie mu chodzić».
Wielu zatem spośród Żydów przybyłych do Marii, ujrzawszy to, czego Jezus dokonał, uwierzyło w Niego.
Jezus, przechodząc, ujrzał pewnego człowieka, niewidomego od urodzenia.
Uczniowie Jego zadali Mu pytanie: «Rabbi, kto zgrzeszył, że się
urodził niewidomy – on czy jego rodzice?» Jezus odpowiedział: «Ani on
nie zgrzeszył, ani rodzice jego, ale stało się tak, aby się na nim
objawiły sprawy Boże. Trzeba nam pełnić dzieła Tego, który Mnie posłał,
dopóki jest dzień. Nadchodzi noc, kiedy nikt nie będzie mógł działać.
Jak długo jestem na świecie, jestem światłością świata».
To powiedziawszy, splunął na ziemię, uczynił błoto ze śliny i nałożył
je na oczy niewidomego, i rzekł do niego: «Idź, obmyj się w sadzawce
Siloam» – co się tłumaczy: Posłany. On więc odszedł, obmył się i wrócił,
widząc.
A sąsiedzi i ci, którzy przedtem widywali go jako żebraka, mówili:
«Czyż to nie jest ten, który siedzi i żebrze?» Jedni twierdzili: «Tak,
to jest ten», a inni przeczyli: «Nie, jest tylko do tamtego podobny». On
zaś mówił: «To ja jestem».
Mówili więc do niego: «Jakżeż oczy ci się otworzyły?» On
odpowiedział: «Człowiek, zwany Jezusem, uczynił błoto, pomazał moje
oczy i rzekł do mnie: „Idź do sadzawki Siloam i obmyj się”. Poszedłem
więc, obmyłem się i przejrzałem». Rzekli do niego: «Gdzież On jest?»
Odrzekł: «Nie wiem».
Zaprowadzili więc tego człowieka, niedawno jeszcze niewidomego, do
faryzeuszów. A tego dnia, w którym Jezus uczynił błoto i otworzył mu
oczy, był szabat. I znów faryzeusze pytali go o to, w jaki sposób
przejrzał. Powiedział do nich: «Położył mi błoto na oczy, obmyłem się i
widzę».
Niektórzy więc spośród faryzeuszów rzekli: «Człowiek ten nie jest od
Boga, bo nie zachowuje szabatu». Inni powiedzieli: «Ale w jaki sposób
człowiek grzeszny może czynić takie znaki?» I powstał wśród nich rozłam.
Ponownie więc zwrócili się do niewidomego: «A ty, co o Nim mówisz, jako
że ci otworzył oczy?» Odpowiedział: «To prorok».
Żydzi jednak nie uwierzyli, że był niewidomy i że przejrzał, aż
przywołali rodziców tego, który przejrzał; i wypytywali ich, mówiąc:
«Czy waszym synem jest ten, o którym twierdzicie, że się niewidomy
urodził? W jaki to sposób teraz widzi?» Rodzice zaś jego tak
odpowiedzieli: «Wiemy, że to jest nasz syn i że się urodził niewidomy.
Nie wiemy, jak się to stało, że teraz widzi; nie wiemy także, kto mu
otworzył oczy. Zapytajcie jego samego, ma swoje lata, będzie mówił sam
za siebie». Tak powiedzieli jego rodzice, gdyż bali się Żydów. Żydzi
bowiem już postanowili, że gdy ktoś uzna Jezusa za Mesjasza, zostanie
wyłączony z synagogi. Oto dlaczego powiedzieli jego rodzice: «Ma swoje
lata, jego samego zapytajcie».
Znowu więc przywołali tego człowieka, który był niewidomy, i rzekli
do niego: «Oddaj chwałę Bogu. My wiemy, że człowiek ten jest
grzesznikiem». Na to odpowiedział: «Czy On jest grzesznikiem, tego nie
wiem. Jedno wiem: byłem niewidomy, a teraz widzę». Rzekli więc do niego:
«Cóż ci uczynił? W jaki sposób otworzył ci oczy?» Odpowiedział im: «Już
wam powiedziałem, a wy nie słuchaliście. Po co znowu chcecie słuchać?
Czy i wy chcecie zostać Jego uczniami?»
Wówczas go obrzucili obelgami i rzekli: «To ty jesteś Jego uczniem, a
my jesteśmy uczniami Mojżesza. My wiemy, że Bóg przemówił do Mojżesza.
Co do Niego zaś, to nie wiemy, skąd pochodzi».
Na to odpowiedział im ów człowiek: «W tym wszystkim dziwne jest to,
że wy nie wiecie, skąd pochodzi, a mnie oczy otworzył. Wiemy, że Bóg nie
wysłuchuje grzeszników, ale wysłuchuje każdego, kto jest czcicielem
Boga i pełni Jego wolę. Od wieków nie słyszano, aby ktoś otworzył oczy
niewidomemu od urodzenia. Gdyby ten człowiek nie był od Boga, nie mógłby
nic uczynić».
Rzekli mu w odpowiedzi: «Cały urodziłeś się w grzechach, a nas pouczasz?» I wyrzucili go precz.
Jezus usłyszał, że wyrzucili go precz, i spotkawszy go, rzekł do
niego: «Czy ty wierzysz w Syna Człowieczego?» On odpowiedział: «A któż
to jest, Panie, abym w Niego uwierzył?» Rzekł do niego Jezus: «Jest nim
Ten, którego widzisz i który mówi do ciebie». On zaś odpowiedział:
«Wierzę, Panie!» i oddał Mu pokłon.
A Jezus rzekł: «Przyszedłem na ten świat, aby przeprowadzić sąd, żeby
ci, którzy nie widzą, przejrzeli, a ci, którzy widzą, stali się
niewidomymi». Usłyszeli to niektórzy faryzeusze, którzy z Nim byli, i
rzekli do Niego: «Czyż i my jesteśmy niewidomi?» Jezus powiedział do
nich: «Gdybyście byli niewidomi, nie mielibyście grzechu, ale ponieważ
mówicie: „Widzimy”, grzech wasz trwa nadal».
Jezus przybył do miasta samarytańskiego zwanego Sychar, w pobliżu
pola, które dał Jakub synowi swemu, Józefowi. Było tam źródło Jakuba.
Jezus zmęczony drogą siedział sobie przy źródle. Było to około szóstej
godziny.
Wówczas nadeszła kobieta z Samarii, aby zaczerpnąć wody. Jezus rzekł
do niej: «Daj Mi pić!» Jego uczniowie bowiem udali się przedtem do
miasta, by zakupić żywności.
Na to rzekła do Niego Samarytanka: «Jakżeż Ty, będąc Żydem, prosisz
mnie, Samarytankę, bym Ci dała się napić? » Żydzi bowiem i Samarytanie
unikają się nawzajem.
Jezus odpowiedział jej na to: «O, gdybyś znała dar Boży i wiedziała,
kim jest Ten, kto ci mówi: „Daj Mi się napić”, to prosiłabyś Go, a dałby
ci wody żywej».
Powiedziała do Niego kobieta: «Panie, nie masz czerpaka, a studnia
jest głęboka. Skądże więc weźmiesz wody żywej? Czy Ty jesteś większy od
ojca naszego, Jakuba, który dał nam tę studnię, i on sam z niej pił, i
jego synowie, i jego bydło?»
W odpowiedzi na to rzekł do niej Jezus: «Każdy, kto pije tę wodę,
znów będzie pragnął. Kto zaś będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie
będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim
źródłem tryskającym ku życiu wiecznemu».
Rzekła do Niego kobieta: «Panie, daj mi tej wody, abym już nie pragnęła i nie przychodziła tu czerpać».
A On jej odpowiedział: «Idź, zawołaj swego męża i wróć tutaj!»
A kobieta odrzekła Mu na to: «Nie mam męża». Rzekł do niej Jezus:
«Dobrze powiedziałaś: Nie mam męża. Miałaś bowiem pięciu mężów, a ten,
którego masz teraz, nie jest twoim mężem. To powiedziałaś zgodnie z
prawdą».
Rzekła do Niego kobieta: «Panie, widzę, że jesteś prorokiem. Ojcowie
nasi oddawali cześć Bogu na tej górze, a wy mówicie, że w Jerozolimie
jest miejsce, gdzie należy czcić Boga».
Odpowiedział jej Jezus: «Wierz Mi, kobieto, że nadchodzi godzina,
kiedy ani na tej górze, ani w Jerozolimie nie będziecie czcili Ojca. Wy
czcicie to, czego nie znacie, my czcimy to, co znamy, ponieważ zbawienie
bierze początek od Żydów. Nadchodzi jednak godzina, nawet już jest,
kiedy to prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w Duchu
i prawdzie, a takich to czcicieli szuka Ojciec. Bóg jest duchem;
trzeba więc, by czciciele Jego oddawali Mu cześć w Duchu i prawdzie».
Rzekła do Niego kobieta: «Wiem, że przyjdzie Mesjasz, zwany Chrystusem. A kiedy On przyjdzie, objawi nam wszystko».
Powiedział do niej Jezus: «Jestem nim Ja, który z tobą mówię».
Na to przyszli Jego uczniowie i dziwili się, że rozmawiał z kobietą.
Żaden jednak nie powiedział: «Czego od niej chcesz? – lub: Czemu z nią
rozmawiasz?» Kobieta zaś zostawiła swój dzban i odeszła do miasta. I
mówiła ludziom: «Pójdźcie, zobaczcie człowieka, który mi powiedział
wszystko, co uczyniłam: Czyż On nie jest Mesjaszem?» Wyszli z miasta i
szli do Niego.
Tymczasem prosili Go uczniowie, mówiąc: «Rabbi, jedz!» On im rzekł: «Ja mam do jedzenia pokarm, o którym wy nie wiecie».
Mówili więc uczniowie między sobą: «Czyż Mu kto przyniósł coś do zjedzenia?»
Powiedział im Jezus: «Moim pokarmem jest wypełnić wolę Tego, który
Mnie posłał, i wykonać Jego dzieło. Czyż nie mówicie: „Jeszcze cztery
miesiące, a nadejdą żniwa?” Oto powiadam wam: Podnieście oczy i
popatrzcie na pola, jak się bielą na żniwo. Żniwiarz otrzymuje już
zapłatę i zbiera plon na życie wieczne, tak iż siewca cieszy się razem
ze żniwiarzem. Tu bowiem okazuje się prawdziwym powiedzenie: Jeden
sieje, a drugi zbiera. Ja was wysłałem, abyście żęli to, nad czym wy się
nie natrudziliście. Inni się natrudzili, a wy w ich trud weszliście».
Wielu Samarytan z owego miasta zaczęło w Niego wierzyć dzięki słowu
kobiety świadczącej: «Powiedział mi wszystko, co uczyniłam». Kiedy więc
Samarytanie przybyli do Niego, prosili Go, aby u nich został. Pozostał
tam zatem dwa dni. I o wiele więcej ich uwierzyło dzięki Jego słowu, a
do tej kobiety mówili: «Wierzymy już nie dzięki twemu opowiadaniu,
usłyszeliśmy bowiem na własne uszy i wiemy, że On prawdziwie jest
Zbawicielem świata».
Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba oraz brata jego, Jana, i
zaprowadził ich na górę wysoką, osobno. Tam przemienił się wobec nich:
twarz Jego zajaśniała jak słońce, odzienie zaś stało się białe jak
światło. A oto ukazali się im Mojżesz i Eliasz, rozmawiający z Nim.
Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: «Panie, dobrze, że tu jesteśmy; jeśli
chcesz, postawię tu trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i
jeden dla Eliasza».
Gdy on jeszcze mówił, oto obłok świetlany osłonił ich, a z obłoku
odezwał się głos: «To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie,
Jego słuchajcie!» Uczniowie, słysząc to, upadli na twarz i bardzo się
zlękli.
A Jezus zbliżył się do nich, dotknął ich i rzekł: «Wstańcie, nie
lękajcie się!» Gdy podnieśli oczy, nikogo nie widzieli, tylko samego
Jezusa.
A gdy schodzili z góry, Jezus przykazał im, mówiąc: «Nie opowiadajcie
nikomu o tym widzeniu, aż Syn Człowieczy zmartwychwstanie».
Duch wyprowadził Jezusa na pustynię, aby był kuszony przez diabła. A
gdy pościł już czterdzieści dni i czterdzieści nocy, poczuł w końcu
głód.
Wtedy przystąpił kusiciel i rzekł do Niego: «Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz, żeby te kamienie stały się chlebem».
Lecz On mu odparł: «Napisane jest: „Nie samym chlebem żyje człowiek, ale każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych”».
Wtedy wziął Go diabeł do Miasta Świętego, postawił na szczycie
narożnika świątyni i rzekł Mu: «Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się w
dół, napisane jest bowiem: „Aniołom swoim da rozkaz co do ciebie, a na
rękach nosić cię będą, byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień”».
Odrzekł mu Jezus: «Ale napisane jest także: „Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego”».
Jeszcze raz wziął Go diabeł na bardzo wysoką górę, pokazał Mu
wszystkie królestwa świata oraz ich przepych i rzekł do Niego: «Dam Ci
to wszystko, jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon».
Na to odrzekł mu Jezus: «Idź precz, szatanie! Jest bowiem napisane:
„Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć
będziesz”».
Wtedy opuścił Go diabeł, a oto przystąpili aniołowie i usługiwali Mu.
«Słyszeliście, że powiedziano: „Oko za oko i ząb za ząb”. A Ja wam
powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu: lecz jeśli cię ktoś uderzy w prawy
policzek, nadstaw mu i drugi. Temu, kto chce prawować się z tobą i
wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz. Zmusza cię ktoś, żeby iść z nim
tysiąc kroków, idź dwa tysiące. Daj temu, kto cię prosi, i nie odwracaj
się od tego, kto chce pożyczyć od ciebie.
Słyszeliście, że powiedziano: „Będziesz miłował swego bliźniego”, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził.
A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za
tych, którzy was prześladują, abyście się stali synami Ojca waszego,
który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad
złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i
niesprawiedliwych.
Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć
będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? I jeśli pozdrawiacie tylko
swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią?
Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski».
«Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie
przyszedłem znieść, ale wypełnić. Zaprawdę bowiem, powiadam wam: Dopóki
niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni
się w Prawie, aż się wszystko spełni.
Ktokolwiek więc zniósłby jedno z tych przykazań, choćby
najmniejszych, i uczyłby tak ludzi, ten będzie najmniejszy w królestwie
niebieskim. A kto je wypełnia i uczy wypełniać, ten będzie wielki w
królestwie niebieskim. Bo powiadam wam: Jeśli wasza sprawiedliwość nie
będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do
królestwa niebieskiego.
Słyszeliście, że powiedziano przodkom: „Nie zabijaj”; a kto by się
dopuścił zabójstwa, podlega sądowi. A Ja wam powiadam: Każdy, kto się
gniewa na swego brata, podlega sądowi. A kto by rzekł swemu bratu:
„Raka”, podlega Wysokiej Radzie. A kto by mu rzekł: „Bezbożniku”,
podlega karze piekła ognistego. Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed
ołtarz i tam sobie przypomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie,
zostaw tam dar swój przed ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z
bratem swoim. Potem przyjdź i dar swój ofiaruj.
Pogódź się ze swoim przeciwnikiem szybko, dopóki jesteś z nim w
drodze, by cię przeciwnik nie wydał sędziemu, a sędzia dozorcy, i aby
nie wtrącono cię do więzienia. Zaprawdę, powiadam ci: Nie wyjdziesz
stamtąd, dopóki nie zwrócisz ostatniego grosza.
Słyszeliście, że powiedziano: „Nie cudzołóż”. A Ja wam powiadam:
Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z
nią cudzołóstwa. Jeśli więc prawe twoje oko jest ci powodem do grzechu,
wyłup je i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie
jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało być wrzucone do
piekła. I jeśli prawa twoja ręka jest ci powodem do grzechu, odetnij ją
i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z
twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało iść do piekła.
Powiedziano też: „Jeśli ktoś chce oddalić swoją żonę, niech jej da
list rozwodowy”. A Ja wam powiadam: Każdy, kto oddala swoją żonę – poza
wypadkiem nierządu – naraża ją na cudzołóstwo; a kto by oddaloną wziął
za żonę, dopuszcza się cudzołóstwa.
Słyszeliście również, że powiedziano przodkom: „Nie będziesz
fałszywie przysięgał, lecz dotrzymasz Panu swej przysięgi”. A Ja wam
powiadam: Wcale nie przysięgajcie – ani na niebo, bo jest tronem Boga;
ani na ziemię, bo jest podnóżkiem stóp Jego; ani na Jerozolimę, bo jest
miastem wielkiego Króla. Ani na swoją głowę nie przysięgaj, bo nawet
jednego włosa nie możesz uczynić białym albo czarnym. Niech wasza mowa
będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi».
«Wy jesteście solą ziemi. Lecz jeśli sól utraci swój smak, czymże ją
posolić? Na nic się już nie przyda, chyba na wyrzucenie i podeptanie
przez ludzi.
Wy jesteście światłem świata. Nie może się ukryć miasto położone na
górze. Nie zapala się też lampy i nie umieszcza pod korcem, ale na
świeczniku, aby świeciła wszystkim, którzy są w domu. Tak niech wasze
światło jaśnieje przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i
chwalili Ojca waszego, który jest w niebie».